Monika Wiśniewska Amaviael

Tworzę magię w rzeczywistości

Suche pastele ciąg dalszy moich prac galaktycznych

Jako, że praca z suchymi pastelami bardzo mi się spodobała, po mgławicy Orzeł powstały jeszcze dwie pastelowe prace.  Jedna z nich to nasza Droga Mleczna, którą zatytułowałam „Dom” natomiast druga to Galaktyka Koński Łeb.

Inspiracją do obu pasteli były zdjęcia wykonane przez mojego męża. Chętnych do oglądnięcia jego zdjęć zapraszam do galerii: http://www.astroloty.eu/galeria/

Galaktyka Koński Łeb – Pastele Koh-i-noor Toison d’or

Galaktyka Koński Łeb – Pastele Koh-i-noor Toison d’or

 

 

Share Button

Mgławica Orzeł pastele suche

To pierwsza moja praca pastelami suchymi. Muszę przyznać, że bardzo fajnie się ich używa, rysowanie obiektów typu mgławica jest zupełnie innym doznaniem niż np. malowanie farbą olejną. Polubiłam się z nimi nie nie kończę swojej przygody na tym jednym rysunku. Jak we wszystkich technikach suchych i przy pastelach ogromną różnicę w efekcie końcowym odgrywa papier. Ja preferuję gładki, w tym przypadku czarny, jednak wielu pastelistów uważa że jedynie papier typowy do pasteli czyli z fakturą większą lub mniejszą jest odpowiedni. Mi efekt prześwitującego papieru w formie jakby małych dziurek pomiędzy kolorem pasteli raczej nie odpowiada dlatego papiery z fakturą nie są dla mnie. Próbowałam Fabriano Accademia, Ingres oraz Canson Mi-Teintes  wszystkie mają zbyt ostry ząb jak na moje oczekiwania.

Pastele, których używam to Koh-i-noor Toison D’or.

Na pierwszy rzut poszła mgławica Orzeł z Filarami Stworzenia w samym środku.

Oto rysunek:

Share Button

Rysunek Elfina – kredki Polychromos

Ten rysunek elfki powstał ze szkicu, który wcale nie zakładał, że dziewczyna przerodzi się w elfa. Szkic to „zwykła” dziewczyna plus smok. Jak możecie zauważyć smoka też nie ma w końcowej wersji, zastąpiła go ważka. Zachowało mi się zdjęcie na którym ów smok jeszcze był, nie było za to elfich uszu.

Tutaj jeszcze wcześniejszy etap pracy:

I gotowy rysunek:

 

Share Button

Rysunek kredkami Faber Castell Polychromos

Ostatnio często rysuję kredkami. Dobieram papier do swoich preferencji, testuję, sprawdzam, blenduję.
Zdecydowanie nie lubię papierów mocno fakturowanych, trudniej pokryć je jednolitą warstwą kredki i uzyskać wyraźne szczegóły czy linie. Nie nadają się do kredek papiery marnej jakości, jeżeli chcemy uzyskać efekt przenikania się kilku czy kilkunastu warstw koloru. Papiery bez wyraźnej faktury muszą być zatem dobrej jakości by ich niewielki ale jednak ciut widoczny „ząbek” pozwolił na nakładanie warstw.

Poniżej porównanie malutkich test-rysuneczków na papierze z fakturą Fabriano Watercolor 300g oraz z mniejszą delikatną fakturą:

 

Tu przedstawiam większy już rysunek na papierze Canson Colorline – Cream.

Do blendingu używam starych dobrych wiszerów, takich samych jak w przypadku rysunków ołówkiem (zobacz zdjęcie). Tzw. blendery w kredce dają efekt mniej mnie satysfakcjonujący. Dodatkowo powodują duże wygładzenie papieru co przeszkadza nakładać kolejne warstwy. Jutro sprawdzę działanie blenderów w pisaku, przy odrobinie entuzjazmu dam znać jak wypadają 🙂

Wiszery używane przeze mnie do rozcierania kredek

Share Button

Rysunek Empatka, kredki Polycolor

Ostatnio miło mi zajmować się rysunkami. W najnowszej pracy połączyłam zwykły ołówek z kolorowymi kredkami. Przy ograniczonej palecie barw efekt spodobał mi się, kolory nie są przesycone,  ponieważ ołówek przygasił ich intensywny kolor, rysunek nabrał dużo subtelności.

Zaczęłam jak zawsze od szkicu, który ulegał zmianom. Tak wyglądał:

Gdy oczyściłam szkic i dokonałam jeszcze kilku zmian, zaczęłam cieniowanie ołówkiem i nakładanie kredek. Tutaj użyłam kredek Kooh-I-Noor Polycolor.
Oto gotowy rysunek:

Empatka, ołowek i kredki na kartonie

Share Button

Idun – obraz olejny

Idun, Iduna, Ithun, Idunna, Idunn (staronord. Iðunn) – bogini wiosny w mitologii skandynawskiej. Jej imię znaczyło dosłownie odnawiająca, odmładzająca. Uosabiała pory roku pomiędzy marcem a wrześniem. Opiekowała się koszem ze złotymi jabłkami, który zawsze był pełny. Pozwalały one zachować młodość każdemu, kto je spożył. Idun podawała je tylko bogom na ucztach w Asgardzie. Bogowie dotkliwie odczuli stratę złotych jabłek, kiedy Idunn i jej owoce porwał olbrzym Thjazi. Bogowie natychmiast posiwieli i zaczęli się starzeć. Loki, będący pośrednim sprawcą porwania, zdołał uwolnić Idunn i przywieźć do Asgardu wraz z owocami.

Moja wizualizacja wyżej wymienionej bogini. Obraz olejny „Idun”, 50x60cm.

 

Share Button

HD Olio – jako medium olejne Część 2

Zgodnie z obietnicą dziś przestawiam wyniki moich testów z udziałem bezbarwnej farby olejnej Maimeri Hd Olio. O tym jak fajnym jest ona medium przeczytać tutaj.

Po pierwsze, rzeczywiście bardzo ładnie działa jako medium laserunkowe, lepiej niż płynne medium ponieważ daje inny bardziej jeszcze transparentny efekt bez utraty przyczepności. Można więc bez problemu stosować zasadę tłuste na chude. Poniżej zdjęcie porównawcze. Na dole medium w płynie, na górze HD Olio. Widać jak ładnie zachowuje gradient oraz jak daleko można iść w efekcie transparentności farby. Kontynuuj czytanie

Share Button

Certyfikat autentyczności obrazu. Wymysł czy dobry pomysł?

Certyfikat autentyczności obrazu to dokument stwierdzający autentyczność dzieła – w moim przypadku obrazów. Jest on potocznie przyjętą formą dokumentu załączanego do obrazów sprzedawanych przez galerie na całym świecie. By był ważny wymaga się podpisu artysty.

Czy warto dołączać taki dokument do sprzedawanych przez nas – artystów obrazów?

Warto, a nawet trzeba – wiele galerii już tego wymaga. Natomiast nawet jeśli nie ma takiego wymogu warto załączyć taki dokument. Potwierdza on iż istotnie klient kupuje oryginalny obraz, nie reprodukcję na płótnie albo inny rodzaj odbitki. Są w nim zawarte podstawowe dane, które są ważne dla kupującego jak np. medium którego użyto przy tworzeniu dzieła, rok, wymiary i oczywiście imię i nazwisko bądź pseudonim artysty. Ja zamieszczam również informację czy obraz był werniksowany czy nie ponieważ ma to znaczenie konserwatorskie co do pielęgnacji obrazu. Dobrze zamieścić również informację na temat praw autorskich. Jeśli nie zgadzamy się by w przyszłości ktoś reprodukował obraz np. w formie odbitek należy umieścić stosowny zapis w dokumencie. Oczywiście zapis taki możemy zmieniać do każdego obrazu w zależności od tego czy życzymy sobie ewentualnych reprodukcji czy nie.
Mam dwa rodzaje certyfikatów jeden w języku polskim gdy sprzedaję obraz w Polsce, a drugi po angielsku gdy sprzedaję za granicę.

Dodanie certyfikatu jest również dobrym pomysłem jeśli twórca nie ma zwyczaju podpisywania swojego dzieła w widocznym miejscu na obrazie, czasem jedyną możliwością stwierdzenia autorstwa jest wtedy certyfikat. Certyfikat to również danie odbiorcom informacji o twórcy własnie w przypadku braku innego możliwego rozpoznania, obraz bez podpisu to jak książka bez autora. Umożliwia nabywcom w przyszłości odszukanie innych dzieł artysty.

Podpisując czy to obraz czy to certyfikat pamiętajmy by używać atramentów czy farb archiwalnych czyli nie blaknących z upływem czasu.

Share Button

Morfo Peleides – obraz olejny

Morfo Peleides, powstawał ładnych kilka dni. Malowany warstwa po warstwie, wymagał wiele cierpliwości i czasu. Do jego namalowania używałam farb olejnych Winsor nad Newton oraz Rembrandt oraz nowego nabytku, a mianowicie szybkoschnącego medium Walnut Alkyd Medium marki M. Graham. Jest to zupełnie nietoksyczne medium szybkoschnące na bazie oleju orzechowego i naturalnej żywicy alkidowej pozyskiwanej z soi. Zachęcona bardzo pozytywnymi opiniami artystów zza Wielkiej Wody też je kupiłam. Nie żałuję. Medium schnie bardzo szybko, gdy późnym wieczorem skończę malować na drugi dzień obraz jest już suchy w dotyku. Nie ma żadnego uporczywego zapachu. Nadaje się do laserunku czy jak kto woli glazingu. W bardzo dużym rozcieńczeniu trzeba uważać na efekt zwany beading czyli efekt skraplania się farby na powierzchni.

Morfo Peleides, zawdzięcza swą nazwę niebieskiemu motylowi, którego uczłowieczoną wersję można tu oglądać 🙂

Share Button

ETA Carinae

Eta Carinae, mój nowy obraz. Zainspirowała mnie do jego namalowania gwiazda i mgławica wokół niej.

Ciekawy z niej przypadek. Po pierwsze jest ogromna, emituje 4 miliony więcej energii niż Słońce. Po drugie jest dość nieprzewidywalna, raz świeci mocno i wyraźnie, raz słabnie. Ma dopiero milion lat, a już jest w krańcowym stadium ewolucji. Wybucha co jakiś czas tworząc obłoki setki razy większe od Układu Słonecznego. Ostatecznie przyjdzie jej wybuchnąć kompletnie stając się gwiazdą neutronową lub czarną dziurą. Jeżeli zdecyduje się zostać gwiazdą neutronową łyżeczka jej masy będzie ważyć ok. 6 milionów ton.

Taka to z niej „kobieta”, tak ją widzę na moim obrazie.

Eta Carinae, Obraz olejny, 60x50cm

 

Share Button
« Starsze wpisy