Czy warto używać tanich artykułów plastycznych? Mity i fakty na temat jakości.


Malarstwo - Porady dla artystów / piątek, Styczeń 5th, 2018

Nie. Nie warto i jest do tego sporo powodów, wiele więcej niż zdołam tutaj opisać, jednak wymienię te moim zdaniem najważniejsze.

Mit nr 1

Nie warto kupować drogich artykułów (tutaj możesz wstawić w zasadzie dowolny przedmiot swoich zainteresowań artystycznych kredki, pastele, pędzle, bloki, podobrazia itd. itp.), ponieważ i tak nie ma różnicy, a wysoka cena to wymysł producenta.

Nie prawda. W większości moich własnych doświadczeń z farbami, kredkami, pastelami, papierem, mediami, podobraziami taniocha nie zdała egzaminu. Koniec, kropka. Tanie farby nie mają dostatecznie dobrej siły krycia, tanie pastele się sypią i to co poprzednio. Byle jakie artykuły często nie mają powtarzalnej i tak już nadszarpniętej lichotą jakości. Kolejne serie mogą różnić się od siebie kolorami, fakturą, twardością itd. Tanie kredki są często twarde jak cegły. Tanie papiery nie dość, że nie przetrwają próby czasu (są w większości kwasowe, o czym wspomnę jeszcze dalej) to w zależności od użytego medium mogą się odkształcać, drzeć, nie przyjmować farby. Zgroza! Tanie podobrazia są często wykonane z mieszanek różnych włókien nawet jeśli widzisz napis „płótno” bądź „bawełna”. Niektóre bardziej nadają się na trampolinę niż do malowania z uwagi na ich zastanawiającą umiejętność odkształcania się jakby były z gumy. Krosna mogą być krzywe, szczególnie przy większych formatach. O archiwalności takowych już nie wspomnę.
Bardzo ważną kwestią jeżeli chodzi o papier jest jego bezkwasowość. Jeśli zależy Ci na tym żeby dzieła twoje przerwały więcej niż kilka (może czasem -dziesiąt) lat nie używaj w ogóle papierów kwasowych, papierów kwaśnych. Swego czasu zbadałam kwestię kwasowości, by upewnić się że to nie mit, że nikt mnie nie wkręca z tym kwasem. I tak. Wszystko to prawda. Biblioteki w Polsce i za granicą walczą i będą walczyć jeszcze długi czas z kwasem. Kwas ów rozkwasza nasze zbiory narodowe książki, plakaty i inne w yyyy… drobny mak. I nie są to jakieś antyki. Już publikacje z lat 80 wyglądają jakby wydał je faraon kilka tysięcy lat temu, a nie drukarnia. Żółtawo-pomarańczowe zabarwienie, papier pękający i kruszący się, kolory często nie do rozpoznania. Tak! Kwas wpływa również na kolory.
Suma sumarum, z daleka trzymaj się od arkuszy bez cennego oznaczenia – „ACID FREE” „PAPIER BEZKWASOWY”. Innymi słowy tylko papiery z takowym oznaczeniem wybieraj. Papier w ryzie do drukarki zostaw drukarce, nie kupuj bloku rysunkowego za 1zł bo promocja – on nadaje się co najwyżej do szkiców. Na nie-pocieszenie dodam, że tektury do oprawiania prac również muszą być bezkwasowe jak i inne papiery które być może będą miały kontakt z twoją pracą. Kwas niestety ma tę możliwość, że przełazi z kartki na kartkę i z tej możliwości korzysta.
Dla wnikliwych: Dlaczego kwas chce psuć papier i nie ma ochoty np. wyparować? Otóż chodzi o chemię a bardziej o klej żywiczno-ałunowy, który dodaje się w procesie tworzenia papieru. Z substancji ów pozostaje w papierze siarczan glinu, który z kolei tworzy w reakcji z wodą kwasy katalizujące rozpad celulozy. Celuloza to jak wiadomo główny składnik papieru – rozpad celulozy = rozpad papieru = koniec twojemu dziełu.

Chcesz zobaczyć kwaśny papier po 40 latach? To popatrz poniżej. To porównanie książki wydanej na papierze kwasowym (ta u góry) i bezkwasowym (ta na dole).

Źródło: Wikipedia

Kolejna rzecz ważna, a mianowicie blaknięcie kolorów farb, pasteli, kredek, tuszy i czego tam jeszcze sobie życzysz, a co posiada w swojej recepturze pigment. Nie rozpisując się zanadto – taniutkie pigmenty znikają. Na pewno nie wszystkie, niektóre z nich są trwalsze inne nie. Problem w tym, że producent farbek dla dzieci lub kredek dla nich przeznaczonych raczej nie ujawnia takiej informacji na opakowaniu, bo i po co? Natomiast farby, kredki i inne utensylia jakości profesjonalnej już takowe oznaczenia posiadają. Są to zazwyczaj gwiazdki oznaczające tzw. światłotrwałość (lightfastness). Więcej gwiazdek dłuższe życie koloru – proste. Nie wierzysz? Zrób test. Weź taniutkie farbki lub kredki i na kartce narysuj paski każdym kolorem. Połowę każdego paska zakryj np kawałkiem tekturki, druga połowa niech chłonie światło. Jeśli jesteś szczęśliwym posiadaczem okna na południową stronę globu to świetnie. Połóż kartkę na parapecie, oczywiście w lokalu, nie na zewnątrz, odczekaj rok, usuń tekturkę, sprawdź jak wyglądają kolory po obu stronach pasków. Oczywiście życzę Ci żebyś uznał, że piszę bzdury, ale śmiem twierdzić, że będzie przeciwnie i kolory będą wyglądały kompletnie odmiennie. Powiesz mi, że przecież nikt poza pewną grupą religijną nie wystawia obrazów w oknach. No  niby tak. Jednak powiem Ci coś: ta cała zabawa z oknem to symulacja. Powie Ci ona co się stanie z twoim dziełem wykonanym ów farbami za kilka lat w oczywistych warunkach jak na przykład wiszenie na ścianie w przyzwoitym domu.
Może warto też przeznaczyć moment zastanowienia nad faktem sprzedaży kwaśnej pracy nieświadomemu niczego człowiekowi. Po czasie jakimś zobaczy on twoją ręką wykonane dziedzictwo kulturowe jakieś inne – popękane, krzywe, wyblakłe może w innych barwach. I nie mówię tu o kliencie pod wpływem substancji psychoaktywnych. Zastanów się czy na pewno chcesz umieszczać tam swój autograf 😛

Mit nr 2

Nie warto przepłacać za materiały bo jestem początkujący i wiem, że i tak większość moich „dzieł” skończy w… recyclingu.

Nie prawda. Możliwe, że twoje pierwsze prace nie będą cieszyć cię tak bardzo jakbyś sobie tego życzył, jednak weź pod uwagę to, że używanie materiałów słabej jakości jest najczęściej obciążone zmorą o nazwie „nie da się tego zrobić”. Zmora ta przejawia się w okrutnym fakcie: tanimi materiałami nie osiągniesz wszystkich efektów właściwych dla danego medium, a jeżeli już tak się zdarzy to bądź pewien – okupisz to dużą dozą cierpliwości oraz duża dozą straconego czasu. Wypada mi w tym miejscu również życzyć Ci nie rzucenia wszystkiego w diabły z płaczliwym stwierdzeniem „ja się do tego nie nadaję”. Może i się nie nadajesz- może się nadajesz – nie wiem, ale zanim definitywnie zamkniesz sztukę w drewutni sprawdź jakby Ci szło z lepszymi materiałami.

Mit nr 3

Niektóre tanie materiały są dobrej jakości.

Tak, to prawda. Zdarza się, że uda się czasem znaleźć taki artykuł. Sytuacja znajduje się to w strefie określanej jako „eksperyment” czasem „promocja”. Strefa „promocja” jest oczywiście najmniej ryzykowna. Natomiast strefa „eksperyment” to już osobista kwestia chęci przeprowadzania takowego przez ciebie czytelniku. Czasem może dać całkiem fajne rezultaty. 🙂

Mit nr 3

Droższe materiały starczą na dłużej

I tak i nie. Tutaj wchodzi w grę technika której używasz. Oczywiście, że starczą na dłużej farby olejne dobrej jakości, których używasz bardzo rozcieńczonych. Zawierają często większą ilość pigmentu. Zazwyczaj droższe pędzle dłużej będą trzymać kształt, a tańsze będą po kilku użyciach przypominać miotły. Droższe kredki mają często grubsze sztyfty. Pastele nie wytrą się w pył po kilku użyciach itp.

Mit nr 4

Można zastępować materiały plastyczne przedmiotami powszechnego użytku bo i tak nie widzę różnicy.

Tu również trzeba przyznać: tak i zaprzeczyć: nie.
Nie, bo np. używanie lakieru do włosów zamiast fiksatywy do pasteli czy kredek jest ten, tego… powiedzmy tyle, że nikt nie sprawdził dokładnie jakie związki znajdują się w owym lakierze i jak one mogą twojej pracy zaszkodzić i w jakim czasie. Lakiery do włosów są do włosów, fiksatywy i werniksy są do obrazów i rysunków. Zawierają inne substancje – możesz sprawdzić. To, że efekt na pierwszy rzut oka wygląda podobnie nie znaczy, że będzie się on utrzymywał lata całe i stulecia. Gdyby użycie substancji z lakierów do włosów było zgodne z naturą fiksatywy producenci tej drugiej na pewno by to zauważyli i stosowali te składniki. Jednak nie stosują.
Używanie cieni do oczu zamiast pasteli mieści się w tej samej grupie ryzyka.

Natomiast. Jak najbardziej można rozcierać pastele kawałkiem pianki wyciętej z dajmy na to karimaty lub piankowej izolacji do rur. Można używać tanich pędzli z marketu budowlanego do np. gruntowania podobrazi – tu trzeba liczyć się z kwestią łysienia pędzla w trakcie pracy, choć nie zawsze (eksperyment 😉 ). Z oczywistych oczywistości – można używać słoika po ogórkach zamiast profesjonalnego pojemnika na wodę do farb. 😀

Podsumowując i biorąc pod skrzydła tych, których normalnie nie stać na drogie fanaberie. Nie każda tania farba jest zła, ale tkwi w niej ta przestroga. Nie każdy tani pędzel jest zły, ale może się zdarzyć, że zapłacisz podwójnie bo i tak kupisz w końcu inny. Jeżeli stać cię na tanie – kupuj tanie, tylko nie bądź „żyła”, bo skąpy dwa razy płaci.

 

Share Button

One Reply to “Czy warto używać tanich artykułów plastycznych? Mity i fakty na temat jakości.”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *