Kategoria: Malarstwo (strona 1 z 5)

W tej kategorii znajdują się wpisy dotyczące malarstwa

Zachód słońca w Wenecji

Iwan Ivazovski od dawna jest dla mnie jednym z malarzy u których podziwiam wyczucie klimatu zachodów słońca, atmosfery pełni księżyca oraz innych zjawisk. Zainspirowana jednym z jego obrazów przedstawiających zachód słońca w Wenecji postanowiłam w ramach ćwiczenia stworzyć własną wersję tego  obrazu. I stworzyłam, nie farbami olejnymi – jak w oryginale – ale pastelami.

Papier Canson Mi-teines jak zawsze posłużył znakomicie, pastele Rembrandt również.
Jako podmalówki użyłam pasteli rozmytych 70% alkoholem izopropylowym, niestety papier nie najlepiej znosi takie mokre zabiegi. Natomiast dalsza praca już na sucho przebiegała bez problemów.

Share Button

Maki, pastele na papierze

Mój dzisiejszy obraz to maki. Suche pastele Royal Talens Rembrandt na bezkwasowym papierze Canson Mi-teintes.

Share Button

Różowa meduza – połączenie pasteli i kredek

Pomysł narysowania różowej meduzy lecącej wśród obłoków chodził za mną od jakiegoś czasu. Wreszcie nadarzyła się okazja i oto za pomocą suchych pasteli oraz kredek Polychromos powstał ten obraz. Na papierze Canson Iris Vivaldi.

 

 

Share Button

Suche pastele ciąg dalszy moich prac galaktycznych

Jako, że praca z suchymi pastelami bardzo mi się spodobała, po mgławicy Orzeł powstały jeszcze dwie pastelowe prace.  Jedna z nich to nasza Droga Mleczna, którą zatytułowałam „Dom” natomiast druga to Galaktyka Koński Łeb.

Inspiracją do obu pasteli były zdjęcia wykonane przez mojego męża. Chętnych do oglądnięcia jego zdjęć zapraszam do galerii: http://www.astroloty.eu/galeria/

Galaktyka Koński Łeb – Pastele Koh-i-noor Toison d’or

Galaktyka Koński Łeb – Pastele Koh-i-noor Toison d’or

 

 

Share Button

Mgławica Orzeł pastele suche

To pierwsza moja praca pastelami suchymi. Muszę przyznać, że bardzo fajnie się ich używa, rysowanie obiektów typu mgławica jest zupełnie innym doznaniem niż np. malowanie farbą olejną. Polubiłam się z nimi nie nie kończę swojej przygody na tym jednym rysunku. Jak we wszystkich technikach suchych i przy pastelach ogromną różnicę w efekcie końcowym odgrywa papier. Ja preferuję gładki, w tym przypadku czarny, jednak wielu pastelistów uważa że jedynie papier typowy do pasteli czyli z fakturą większą lub mniejszą jest odpowiedni. Mi efekt prześwitującego papieru w formie jakby małych dziurek pomiędzy kolorem pasteli raczej nie odpowiada dlatego papiery z fakturą nie są dla mnie. Próbowałam Fabriano Accademia, Ingres oraz Canson Mi-Teintes  wszystkie mają zbyt ostry ząb jak na moje oczekiwania.

Pastele, których używam to Koh-i-noor Toison D’or.

Na pierwszy rzut poszła mgławica Orzeł z Filarami Stworzenia w samym środku.

Oto rysunek:

Share Button

Rysunek Elfina – kredki Polychromos

Ten rysunek elfki powstał ze szkicu, który wcale nie zakładał, że dziewczyna przerodzi się w elfa. Szkic to „zwykła” dziewczyna plus smok. Jak możecie zauważyć smoka też nie ma w końcowej wersji, zastąpiła go ważka. Zachowało mi się zdjęcie na którym ów smok jeszcze był, nie było za to elfich uszu.

Tutaj jeszcze wcześniejszy etap pracy:

I gotowy rysunek:

 

Share Button

Rysunek kredkami Faber Castell Polychromos

Ostatnio często rysuję kredkami. Dobieram papier do swoich preferencji, testuję, sprawdzam, blenduję.
Zdecydowanie nie lubię papierów mocno fakturowanych, trudniej pokryć je jednolitą warstwą kredki i uzyskać wyraźne szczegóły czy linie. Nie nadają się do kredek papiery marnej jakości, jeżeli chcemy uzyskać efekt przenikania się kilku czy kilkunastu warstw koloru. Papiery bez wyraźnej faktury muszą być zatem dobrej jakości by ich niewielki ale jednak ciut widoczny „ząbek” pozwolił na nakładanie warstw.

Poniżej porównanie malutkich test-rysuneczków na papierze z fakturą Fabriano Watercolor 300g oraz z mniejszą delikatną fakturą:

 

Tu przedstawiam większy już rysunek na papierze Canson Colorline – Cream.

Do blendingu używam starych dobrych wiszerów, takich samych jak w przypadku rysunków ołówkiem (zobacz zdjęcie). Tzw. blendery w kredce dają efekt mniej mnie satysfakcjonujący. Dodatkowo powodują duże wygładzenie papieru co przeszkadza nakładać kolejne warstwy. Jutro sprawdzę działanie blenderów w pisaku, przy odrobinie entuzjazmu dam znać jak wypadają 🙂

Wiszery używane przeze mnie do rozcierania kredek

Share Button

Rysunek Empatka, kredki Polycolor

Ostatnio miło mi zajmować się rysunkami. W najnowszej pracy połączyłam zwykły ołówek z kolorowymi kredkami. Przy ograniczonej palecie barw efekt spodobał mi się, kolory nie są przesycone,  ponieważ ołówek przygasił ich intensywny kolor, rysunek nabrał dużo subtelności.

Zaczęłam jak zawsze od szkicu, który ulegał zmianom. Tak wyglądał:

Gdy oczyściłam szkic i dokonałam jeszcze kilku zmian, zaczęłam cieniowanie ołówkiem i nakładanie kredek. Tutaj użyłam kredek Kooh-I-Noor Polycolor.
Oto gotowy rysunek:

Empatka, ołowek i kredki na kartonie

Share Button

Idun – obraz olejny

Idun, Iduna, Ithun, Idunna, Idunn (staronord. Iðunn) – bogini wiosny w mitologii skandynawskiej. Jej imię znaczyło dosłownie odnawiająca, odmładzająca. Uosabiała pory roku pomiędzy marcem a wrześniem. Opiekowała się koszem ze złotymi jabłkami, który zawsze był pełny. Pozwalały one zachować młodość każdemu, kto je spożył. Idun podawała je tylko bogom na ucztach w Asgardzie. Bogowie dotkliwie odczuli stratę złotych jabłek, kiedy Idunn i jej owoce porwał olbrzym Thjazi. Bogowie natychmiast posiwieli i zaczęli się starzeć. Loki, będący pośrednim sprawcą porwania, zdołał uwolnić Idunn i przywieźć do Asgardu wraz z owocami.

Moja wizualizacja wyżej wymienionej bogini. Obraz olejny „Idun”, 50x60cm.

 

Share Button

Certyfikat autentyczności obrazu. Wymysł czy dobry pomysł?

Certyfikat autentyczności obrazu to dokument stwierdzający autentyczność dzieła – w moim przypadku obrazów. Jest on potocznie przyjętą formą dokumentu załączanego do obrazów sprzedawanych przez galerie na całym świecie. By był ważny wymaga się podpisu artysty.

Czy warto dołączać taki dokument do sprzedawanych przez nas – artystów obrazów?

Warto, a nawet trzeba – wiele galerii już tego wymaga. Natomiast nawet jeśli nie ma takiego wymogu warto załączyć taki dokument. Potwierdza on iż istotnie klient kupuje oryginalny obraz, nie reprodukcję na płótnie albo inny rodzaj odbitki. Są w nim zawarte podstawowe dane, które są ważne dla kupującego jak np. medium którego użyto przy tworzeniu dzieła, rok, wymiary i oczywiście imię i nazwisko bądź pseudonim artysty. Ja zamieszczam również informację czy obraz był werniksowany czy nie ponieważ ma to znaczenie konserwatorskie co do pielęgnacji obrazu. Dobrze zamieścić również informację na temat praw autorskich. Jeśli nie zgadzamy się by w przyszłości ktoś reprodukował obraz np. w formie odbitek należy umieścić stosowny zapis w dokumencie. Oczywiście zapis taki możemy zmieniać do każdego obrazu w zależności od tego czy życzymy sobie ewentualnych reprodukcji czy nie.
Mam dwa rodzaje certyfikatów jeden w języku polskim gdy sprzedaję obraz w Polsce, a drugi po angielsku gdy sprzedaję za granicę.

Dodanie certyfikatu jest również dobrym pomysłem jeśli twórca nie ma zwyczaju podpisywania swojego dzieła w widocznym miejscu na obrazie, czasem jedyną możliwością stwierdzenia autorstwa jest wtedy certyfikat. Certyfikat to również danie odbiorcom informacji o twórcy własnie w przypadku braku innego możliwego rozpoznania, obraz bez podpisu to jak książka bez autora. Umożliwia nabywcom w przyszłości odszukanie innych dzieł artysty.

Podpisując czy to obraz czy to certyfikat pamiętajmy by używać atramentów czy farb archiwalnych czyli nie blaknących z upływem czasu.

Share Button
Starsze inlägg